Wzruszała czytelników do łez

110. rocznica urodzin Henryki Łazowertówny

Poetka, pisarka i tłumaczka. Po wybuchu wojny zaangażowała się w pracę społeczną, m.in. w działalność organizacji charytatywnej CENTOS, przygotowywała materiały propagandowe w Żydowskiej Samopomocy Społecznej. Dla Oneg Szabat pisała historię najuboższych i najsłabszych mieszkańców getta – ukazywała losy i walkę o przetrwanie poszczególnych żydowskich rodzin. Została zamordowana w Treblince podczas wielkiej akcji likwidacyjnej – nie chcąc opuścić swojej matki, nie skorzystała z możliwości ucieczki z Umschlagplatz.

Urodziła się 19 czerwca 1909 r. w Warszawie. Była córką Maksymiliana i Blumy Łazowertów, jej matka była nauczycielką. Po ukończeniu gimnazjum im. Narcyzy Żmichowskiej studiowała jako wolny słuchacz filologię polską i romańską na Uniwersytecie Warszawskim.

W 1930 r. otrzymała nagrodę w konkursie literackim Koła Polonistów Uniwersytetu Warszawskiego za wiersz Stara panna. Po ukończeniu studiów otrzymała stypendium Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, dzięki któremu kontynuowała naukę na wydziale filologii francuskiej na Universite Stendhal w Grenoble. Po powrocie do Warszawy rozpoczęła współpracę z czasopismami literackimi „Droga” i „Plon”.

OBRAZ W OKNIE
Nad oczami nawisłe czoło. Ręce ciasno splecione na głowie.
Kwiat uschnięty w doniczce. — Oto obraz wprawiony w okno.
Można go nazwać: Samotność,
albo krócej: Człowiek. [1]

Wydała przed wojną dwa bardzo dobrze przyjęte tomiki wierszy: Zamknięty pokój (1930) i Imiona świata (1934), a w 1938 r. opowiadanie Wrogowie (w „Nowym Głosie” z 30 kwietnia 1938 r.). Od 1935 r. należała do warszawskiego oddziału Związku Zawodowego Literatów Polskich. Jej pasją było kolekcjonowanie książek.

Przed 1939 r. mieszkała z matką przy ul. Siennej w Warszawie, po utworzeniu getta ich mieszkanie znalazło się na terenie tzw. małego getta.

DOM
Dom… No i cóż wielkiego — dom?… Tu zawsze było tak samo:
nieruchawo, półmrocznie, ciasno…
A tam był świat — („świat” — znaczyło: szeroko i jasno.)
— Świat się zaczynał za bramą. (…)
Wiem — znam: kałuża przy bramie, na drugiem piętrze siwa głowa na balkonie,
znużone oczy nad gazetą, ręka kładąca pasjanse na brudnym obrusie…
— To jest dom, który teraz od świata obroni,
dom, z którego chciało się uciec… [2]

Po wybuchu wojny Łazowertówna zaangażowała się w pracę społeczną, m.in. w działalność organizacji charytatywnej CENTOS, która opiekowała się bezdomnymi i osieroconymi dziećmi. Emanuel Ringelblum, który zaproponował jej przygotowywanie materiałów propagandowych w Żydowskiej Samopomocy Społecznej (pisała ulotki, odezwy i inne materiały adresowane do tych, którzy znali wyłącznie język polski), pisał: Jej materiały propagandowe, plakaty, odezwy, listy itp. cechował serdeczny, lekki i prosty styl. Były skuteczne dzięki swojej prostocie i szczerości, ponieważ poetka pisała je krwią prosto ze zbolałego serca, tak bardzo wrażliwego na straszliwe cierpienia żydowskich mas ludowych. [3] Łazowertówna weszła także w skład kierownictwa działu finansowego Żydowskiej Samopomocy Społecznej. [4]

Ringelblum wciągnął Łazowertównę do prac Oneg Szabat. Pisała przede wszystkim o uchodźcach, wyłuskując ze statystyk samopomocowych raportów losy poszczególnych żydowskich rodzin i ukazując ich walkę o przetrwanie w getcie. Jest m.in. autorką relacji Dziewięć miesięcy na Pawiaku spisanej w 1941 r. (dostępnej w 5. tomie Archiwum Ringelbluma Getto warszawskie. Życie codzienne).

Ringelblum wspominał: Wzięła się do pisania monografii poszczególnych rodzin, czym wzruszała czytelników do łez. Jedną z takich monografii dała do przeczytania działaczom społecznym, którzy dobrze znali życie uchodźców, lecz mimo to stwierdzili, że dopiero młoda pisarka otworzyła im oczy na straszną tragedię każdej z osobna spośród dziesiątków tysięcy rodzin uchodźczych w Warszawie. [5]

Po prawej: Henryka Łazowertówna, Dziewięć miesięcy na Pawiaku / Archiwum Ringelbluma

W konkursie rozpisanym przez Oneg Szabat wśród wąskiego kręgu przyjaciół i współpracowników, jej monografia o losie rodzinie z Bydgoszczy po przesiedleniu do Warszawy zdobyła jedną z pierwszych nagród. [6]

Poetka zasiadała w jury konkursów literackich, ale również sama występowała na wieczorkach poetyckich. Jej twórczość cieszyła się ogromną popularnością. Piosenkę z tekstem jej najbardziej znanego wiersza Mały szmugler w gettowych restauracjach i teatrach wykonywała słynna pieśniarka Diana Blumenfeld.

MAŁY SZMUGLER
Przez mury, przez dziury, przez warty
Przez druty, przez gruzy, przez płot
Zgłodniały, zuchwały, uparty
Przemykam, przebiegam jak kot.
W południe, po nocy, o świcie
W zawieje, szarugę i skwar
Po stokroć narażam swe życie
Nadstawiam dziecinny swój kark.
Po prawej: Wiersz Mały Szmugler na pomniku Pamięci Dzieci — Ofiar Holokaustu na cmentarzu żydowskim w Warszawie / Wikipedia

Emanuel Ringelblum, który poświęcił jej obszerną notatkę w swoich pismach z bunkra, wspominał: Poetka pisała dużo, bardzo dużo. Tworzyła wiersze na aktualne tematy. (…) Wiersz o małym szmuglerze, recytowany na akademiach i wieczorach literackich, wywierał na wszystkich ogromne wrażenie. [7]

Łazowertówna chorowała na płuca, od wiosny 1940 usiłowała opuścić Warszawę i przenieść się z matką do Krakowa, ale z braku środków finansowych było to niemożliwe. Przyjaciele proponowali jej ukrycie po  stronie aryjskiej, ale podobno odmówiła tłumacząc, że jest potrzebna dzieciom z CENTOSU.

Ringelblum pisał: Łazowertówna chorowała na płuca, lecz bez większej gotówki, bez jakichś dziesięciu tysięcy złotych, nie było co marzyć o stronie aryjskiej. Łazowertówna miała wielu przyjaciół Polaków, (…) mimo to nie znalazł się nikt, kto by ją uratował. W czasie pierwszej akcji likwidacyjnej zginęła w Treblince razem ze swą matką. (…) Na Umschlagplatzu starano się uchronić ją przed pójściem do wagonu, ale nie chciano czy nie potrafiono zwolnić jej matki. Henryka Łazowertówna dobrze wiedziała, iż wysiedlenie oznacza śmierć, mimo to poszła za matką. [8]

Trudno nie myśleć o wierszu napisanym w 1934 roku jako o proroczym…

 

SEN

Taki sen: odjeżdżam gdzieś sama i bardzo daleko —
do stacji nieznajomej, której nie ma na żadnej mapie.
Nad dworcem niebo wisi jak wielkie, czarne wieko,
lokomotywa krzyczy głosem bitego człowieka,
kolejarze mają twarze jak papier…

Mam z sobą tylko jedną walizkę i jeden żal, którego nikt nie próbował zgłębić…
Jestem bardzo spokojna — i to czego nie widać: bardzo smutna.
Miasto w blaskach rozprysło się za mną, nade mną para się kłębi —
stoję w oknie wagonu, jak w pudełku nieruchoma kukła.
[9]

Przypisy:
[1] https://pl.wikisource.org/wiki/Sen_(%C5%81azowert%C3%B3wna)
[2] Ibidem.
[3] Archiwum Ringelbluma, t. 29a, Pisma Emanuela Ringelbluma z bunkra, ŻIH, Warszawa 2018, s. 205-206.
[4] Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię?, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017, s. 220.
[5] Archiwum Ringelbluma, t. 29a, Pisma Emanuela Ringelbluma z bunkra, op. cit., s. 206.
[6] Ibidem.
[7] Ibidem.
[8] Ibidem.
[9] https://pl.wikisource.org/wiki/Sen_(%C5%81azowert%C3%B3wna)
Bibliografia:
Archiwum Ringelbluma, t. 5, Getto warszawskie. Życie codzienne, opr. Katarzyna Person, ŻIH, Warszawa 2011.
Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię?, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017, s. 220.
Archiwum Ringelbluma, t. 29a, Pisma Emanuela Ringelbluma z bunkra, ŻIH, Warszawa 2018