Piszę już pewnie do Pana ostatni list…

W lutym 1942 r. Bluma Wasser spisała szczegółową relację Szlamy Bera Winera o obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem

W styczniu 1942 r. z ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem uciekł Szlama Ber Winer. Udało mu się dotrzeć do getta warszawskiego, gdzie trafił pod opiekę grupy Oneg Szabat: Hersza Wassera i jego żony Blumy, która w lutym 1942 r. spisała szczegółową relację Szlamy dotyczącą masowej zagłady w samochodach-komorach gazowych Chełmna. Na podstawie tych zeznań powstał raport Oneg Szabat „Wypadki chełmińskie” z dnia 25 marca 1942, który trzy miesiące później trafił do rządu polskiego w Londynie.

Szlama Ber Winer urodził się w 1911 r. w Izbicy Kujawskiej, stąd też 5 stycznia 1942 r. został przez Niemców wywieziony do Chełmna. To właśnie tam, we wsi nazwanej przez Niemców Kulmhof am Ner i w położonym kilka kilometrów dalej Lesie Rzuchowskim, został utworzony pierwszy stacjonarny ośrodek zagłady ludności żydowskiej. Obóz działał od 7 grudnia 1941 r. do 7 kwietnia 1943 r. oraz między czerwcem i lipcem 1944 r. Liczba ofiar obozu w Chełmnie jest nieznana, ale najprawdopodobniej zginęło tam ok 200 tys. osób, głównie Żydów, ale też Polaków, Romów i jeńców radzieckich. [1]

 

zdjęcie: Szlama Ber Winer /
źródło: Archiwum Ringelbluma

W Chełmnie mordowano ludzi na masową skalę przy pomocy samochodowych gazów spalinowych. Przywiezionych do obozu nakłaniano do rozebrania się, a później pędzono do samochodów, z których nie mogli już uciec. Samochodami zawożono ich na polanę w Lesie Rzuchowskim, gdzie kierowano rurę wydechową auta do wnętrza samochodu tak, by po 15–20 minutach znajdujący się we wnętrzu samochodu ludzie się udusili. W ten sposób zginęli również najbliżsi Szlamy Bera Winera. W relacji spisanej po przybyciu do getta warszawskiego, wspomina:

Podczas obiadu doszła mnie smutna wiadomość, że moi kochani rodzice i mój brat leżą już w grobie. O pierwszej byliśmy znów przy robocie. Starałem się podejść bliżej do zmarłych, by po raz ostatni przyjrzeć się moim najbliższym. Oberwałem przy tym zmarzłą grudą ziemi od dobrodusznego Niemca z fajką, a „Bykowiec” do mnie strzelił. Nie wiem, czy nie chciał trafić, czy też nie udało mu się, dość, że ocalałem. Nie zważając na ból, pracowałem bardzo szybko, aby zapomnieć choć na chwilę o straszliwej stracie. Zostałem sam, osamotniony na świecie jak kołek. Z mojej rodziny, która liczyła sześćdziesiąt osób, jestem jedynym żyjącym. [2]

List Szlamy Bera Winera informujący o obozie zagłady w Bełżcu/źródło: Archiwum Ringelbluma

Szlama miał szansę uciec z obozu dlatego, że po przywiezieniu do Chełmna przydzielono go do komanda leśnego (Waldkommando), które zajmowało się chowaniem zwłok zamordowanych Żydów. Przetrzymywano ich w piwnicy dawnego pałacu, a po kilku dniach pełnienia funkcji grabarzy wiedzieli już, że także ich czeka śmierć i jedyną szansą na przeżycie jest ucieczka. Szlamie udało się zrealizować ten plan 19 stycznia 1942 roku — podczas transportu wyskoczył przez małe okienko w ciężarówce. Jak pisał później, jego celem nie było jedynie ratowanie własnego życia — chciał powiadomić świat o tym, co się dzieje w Chełmnie. Przez cały czas wzywałem Boga i rodziców, by mi pomogli ocalić naród żydowski. [3]

Jeszcze tego samego dnia trafił do rabina w Grabowie: Służąca (rabin jest wdowcem), o napuchniętych od płaczu oczach, przyniosła mi miskę z wodą. Zacząłem myć ręce. Rana prawej ręki odezwała się bólem. Gdy wieść rozeszła się po mieście, tłumy Żydów przyszły do rabina i ja im opowiadałem ze szczegółami o okrutnych zdarzeniach. Wszyscy płakali. Jadłem chleb z masłem, popijając herbatą, i odmówiłem modlitwę dziękczynną. [4]

Po dłuższej wędrówce dotarł do getta w Warszawie, gdzie go otoczył go opieką sekretarz Oneg Szabat Hersz Wasser (pracownik Centralnej Komisji Uchodźców) i jego żona Bluma, ona też spisała w lutym 1942 roku szczegółową relację Szlamy dotyczącą masowej zagłady w samochodach-komorach gazowych Chełmna. W dokumentach Szlamek występuje pod fałszywym nazwiskiem Jakub Grojnowski.

W obawie przed policją Oneg Szabat wysłało go do Zamościa, gdzie przebywała jego krewna Fela Bajlerowa. Na początku kwietnia pisał do Hersza Wassera w pełnym aluzji liście, że na Lubelszczyźnie dokonuje się to samo, czego doświadczył w Chełmnie:

Od kuzyna z Lublina otrzymałem ukłony i od rodziny z Izbicy Lubelskiej również otrzymałem ukłony itd. Piszą mi, że cała rodzina znalazła się na cmentarzu, w taki sam sposób jak w Chełmnie. Proszę sobie przedstawić moją rozpacz, już nie mam siły do płaczu. Piszę już pewnie do Pana ostatni list i ja z pewnością też pójdę tam, dokąd poszli moi Rodzice, i w taki sam sposób. (…) Cmentarz jest w Bełżcu. Jest to ta sama śmierć co w Chełmnie. [5]

Po likwidacji zamojskiego getta 11 lub 12 kwietnia sam również trafił do obozu zagłady w Bełżcu. 24 kwietnia Abram Bajler, bratanek Szlamka, wysłał do Blumy i Hersza Wasserów list, w którym poinformował o śmierci matki i wujka Szlamka. [6]

Na podstawie relacji Szlamy Bera Winera (ale również innych źródeł, m.in. relacji Uszera Taube) grupa Oneg Szabat opracowała raport „Wypadki chełmińskie” z dnia 25 marca 1942 r. informujący o masowej zagładzie Żydów, który jeszcze w marcu został przekazany przedstawicielom AK.

Jak podkreślają Maria Ferenc Piotrowska i Franciszek Zakrzewski we wstępie do 22. tomu pełnej edycji Archiwum Ringelbluma Prasa getta warszawskiego: wiadomości z nasłuchu radiowego, wiadomości o ośrodku zagłady w Chełmnie docierają do Londynu na początku czerwca 1942 r. Pochodzą z listu kierownictwa Bundu z 11 maja 1942 r. dostarczonego tam przez Svena Norrmana, przedstawiciele szwedzkiej firmy w Warszawie. Część informacji Bund zapożyczył właśnie z raportu Oneg Szabat „Wypadki chełmińskie” i w tym sensie grupa Ringelbluma była pierwotnym źródłem części informacji przesłanych przez Bund w maju do Londynu. [8]

Relacja Szlamy Bera Winera i raport Oneg Szabat „Wypadki chełmińskie” zostały ukryte w pierwszej części Archiwum Ringelbluma i odnalezione 18 września 1946 r.

po prawej: Raport „Wypadki chełmińskie” / źródło: Archiwum Ringelbluma
Przypisy:
[2] Pełna edycja Archiwum Ringelbluma, tom 23, Ostatnim etapem przesiedlenia jest śmierć, opr. Ewa Wiatr, Barbara Engelking, Alina Skibińska, s. 107.
[3] Ibidem, s. 110.
[4] Ibidem, s.111.
[5] Pełna edycja Archiwum Ringelbluma, tom 1, Listy o Zagładzie, opr. Ruta Sakowska, s. 130–131.
[6] Ibidem, s. 134.
[7] Ibidem, s 113.
[8] Maria Ferenc Piotrowska, Franciszek Zakrzewski, Wstęp do: Pełna edycja Archiwum Ringelbluma, t. 22, Prasa z getta warszawskiego: wiadomości z nasłuchu radiowego, s. XXXVIII.