„Czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu”. Przewodnik po wystawie stałej w ŻIH już dostępny

Ukazał się przewodnik po wystawie stałej w Żydowskim Instytucie Historycznym. Ekspozycję poświęconą podziemnemu archiwum getta Warszawy i grupie Oneg Szabat można od 2017 r. oglądać w siedzibie Instytutu w Warszawie.

 

Czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu. Przewodnik po wystawie stałej Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma
fot. Grzegorz Kwolek

Getto warszawskie – grupa na ulicy słucha radia („szczekaczki” niemieckiej). Zbiory ŻIH

„To, czego nie mogliśmy wykrzyczeć przed światem, zakopaliśmy w ziemi” – zapisał w swoim testamencie Dawid Graber 3 sierpnia 1942 r. Gdy w getcie warszawskim trwała akcja likwidacyjna, zorganizowana przez SS deportacja 300 tysięcy Żydów do komór gazowych Treblinki, Izrael Lichtensztajn, dyrektor szkoły im. Borochowa, z pomocą 19-letniego Grabera i 17-letniego Nachuma Grzywacza ukrył w szkolnej piwnicy przy ul. Nowolipki 68 pierwszą część Archiwum Ringelbluma. Graber i Grzywacz zginęli prawdopodobnie w tym samym miesiącu, Lichtensztajn – podczas powstania w getcie.

10 metalowych pudeł z 21 tysiącami kart zawierających bezcenne informacje i raporty o Zagładzie odkryto we wrześniu 1946 r.

Druga część Archiwum została odnaleziona przypadkiem w grudniu 1950 roku. Dzieło Emanuela Ringelbluma i jego współpracowników nie poszło na marne – olbrzymia, unikalna kolekcja dokumentów jest dostępna historykom, badaczom i wszystkim, którzy chcą poznawać losy Żydów prześladowanych w okupowanej przez nazistowskie Niemcy Europie oraz historię „ostatecznego rozwiązania”.

„Niemal wszyscy, którzy tworzyli dokumenty, porządkowali je, przepisywali – zginęli” – pisze w eseju kuratorskim prof. Paweł Śpiewak. – „Archiwum mówiło samo przez się, mówi głosami umarłych”. Mówi w przeważającej części w języku żydowskim, w wyniku Zagłady niemal zapomnianym.

„Ważne jest opisanie wywózek do obozów nie z perspektywy historyków, którzy wiedzą, jak wszystko się zakończyło, ale z perspektywy przerażenia, niepewności, krzyku osób wpychanych na plac załadunkowy, a potem do wagonów śmierci”.

Od 2017 r. w Żydowskim Instytucie Historycznym prezentujemy wystawę stałą poświęconą Archiwum Ringelbluma i jego twórcom – byli wśród nich dziennikarze, pisarze, nauczycielki, urzędnicy, uczniowie, uchodźcy i wiele anonimowych osób. Wystawa, choć opracowana przez historyków, mówi głosami świadków, ofiar, tych, którzy byli na miejscu, w piekle getta i obozów śmierci.

Wnętrze książki – Emanuel Ringelblum i jego najbliżsi współpracownicy

Stanisław Różycki, pierwsza strona relacji „Nagi trup i nagie fakty” ze zbioru „Obrazki uliczne z getta”, marzec 1942 r.

Archiwum Ringelbluma

Przewodnik zawiera esej prof. Pawła Śpiewaka, dyrektora ŻIH w latach 2011-2020, przeplatany fotografiami oraz fragmentami reportaży, dzienników, wypracowań z getta warszawskiego.

W publikacji znajdziemy też biogramy członków grupy Oneg Szabat oraz przewodnik właściwy, napisany przez Zofię Fliszkiewicz z Biblioteki ŻIH. Przedstawia on historię gmachu Instytutu, przed wojną mieszczącego Główną Bibliotekę Judaistyczną, oraz omawia układ wystawy i umieszczone na niej eksponaty: dokumenty z Archiwum Ringelbluma, takie jak zaproszenie na przedstawienie do Domu Sierot Janusza Korczaka, raport Stanisława Różyckiego Obrazki uliczne getta. Nagi trup i nagie fakty, fragmenty dziennika Racheli Auerbach.

Przechodzę przez ulicę Śliską wczesnym rankiem. U wylotu ul. Komitetowej uderza mnie obrazek, zresztą codzienny, niestety powszedni: na chodniku leży trup malutkiej dziewczynki. Uderza mnie więc nie sam fakt, ale to, że trup dziecka leży nagi. Czy już zdążyli obrabować żebracy resztki łachmanów z trupa? Tymczasem, nim dochodzę do miejsca, „litościwi” ludzie spełniają makabryczny ceremoniał gettowy, uświęcony już tradycją, mianowicie nakrywają zwłoki gazetą, którą przytrzymują po bokach kamieniami.

(…)

U sprzedawczyni papierosów, którą ostrożnie wyciągam na spytki, udało mi się wydostać trochę wiadomości, rzucających światło na ponurą, trapiącą mnie zagadkę.

— „No tak, to Hesia od sąsiadów (wskazuje na dom, wymienia podwórko, sień, piętro), miała lat 14 (a wyglądała jakby nie miała 10), dzisiaj w nocy umarła…”

– z raportu Nagi trup i nagie fakty Stanisława Różyckiego