Najpilniejszy ze wszystkich

127. rocznica urodzin Pereca Opoczyńskiego
Trudna sytuacja finansowa nie pozwoliła Perecowi Opoczyńskiemu oddać się twórczości literackiej. „Zawsze czułem w sobie owo pragnienie, ale nigdy nie miałem materialnych możliwości, by się temu poświęcić”, pisał. Przed wojną był literatem i dziennikarzem, w getcie udało mu się zdobyć posadę listonosza. Codzienna wędrówka po ulicach zamkniętej dzielnicy i obserwacja koszmaru egzystencji jej mieszkańców stały się podstawą serii drobiazgowych reportaży, które przekazywał do Archiwum Ringelbluma. Zginął, schwytany w obławie, w styczniu 1943 r.

Perec Opoczyński urodził się 15 października 1892 r. w Lutomiersku pod Łodzią w biednej, religijnej rodzinie. Ojciec Pereca, Simcha Eliezer, łączył chasydzką pobożność z zainteresowaniem ówczesną świecką literaturą i kulturą. [1] Zgodnie z wolą matki, która pragnęła, aby został rabinem, po śmierci ojca podjął naukę w jesziwie w Łasku, a następnie w postępowej uczelni talmudycznej w Kosowie Poleskim na Litwie. Uczył się tam m.in. jęz. polskiego i rosyjskiego, co spowodowało, że w Lutomiersku został uznany za odstępcę od wiary. Porzucił edukację i rozpoczął pracę jako cholewkarz i sprzedawca w sklepie z bawełną. Nadal jednak pragnął kontynuować naukę. W tym celu wyjechał do Frankfurtu nad Menem, jednak z powodu braku pieniędzy musiał wrócić do Polski. Podjął pracę w kaliskiej fabryce wyrobów tekstylnych.

Perec Opoczyński / Archiwum Ghetto Fighters House

W owym czasie mieszkał w komunie żydowskiej młodzieży pochodzącej z religijnych rodzin, która postanowiła kierować się świecką – nie tylko żydowską – edukacją i kulturą. Poznał tam młodych żydowskich literatów, m.in. Herszele Danielewicza i Oszera Szwarcmana, pod którego wpływem zaczął tworzyć w języku jidysz (pierwsze próby literackie podejmował już od 12. roku życia w jęz. hebrajskim). Jego siostra, Rina Opoczyński (Opper-Opoczyński) w latach 20. wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych.

Po wybuchu I wojny światowej, jako obywatel Cesarstwa Rosyjskiego, został powołany do armii carskiej. Ranny w rękę, trafił na cztery lata do obozu jenieckiego na Węgrzech, gdzie wraz z krewnym, Awromem Opoczyńskim, redagował i wydawał żydowskie czasopismo „Jidyszer Krigsgefangener” („Żydowski Jeniec Wojenny”).

Redakcja „Folksblat” (Łódź), Legitymacja z 1.05.1923[?] r. / Archiwum Ringelbluma

W okresie międzywojennym nauczał języka hebrajskiego w Kłodawie, tam też poznał swoją przyszłą żonę Mindlę Rzeszewską. Po ślubie wyjechali do Łodzi, gdzie Opoczyński otworzył mały warsztat szewski. Nie porzucił jednak ambicji pisarskich. W 1921 r. rozpoczął współpracę z łódzkim dziennikiem „Folksblat”, a cztery lata później związał się z gazetą „Lodzer Tageblat”. Redagował też poczytny tygodnik „Ilustrirte Lodzer Wochnblat. Wochencajtung far Gezelszaftleche, Politisze un Kulturele Inionim” („Ilustrowany Tygodnik Łódzki. Tygodnik Społeczno-Polityczno-Kulturalny”), a także publikował w miesięczniku „Ilustrirter Pojliszer Menczester”. W tym okresie w mieszkaniu państwa Opoczyńskich bywali wybitni żydowscy artyści i twórcy. W 1933 r. została wydana jedyna książka Pereca, która ukazała się w druku – proza poetycka oparta na motywach chasydzkich zatytułowana Nawenad. Mimo usilnych starań, nie udało się jednak Opoczyńskiemu znaleźć w kręgach elity artystyczno-literackiej.

Melech Rawicz tak wspominał Opoczyńskiego: Dziwny był. Milczący (…) Raz patrzył na ciebie z wielkim szacunkiem, raz z odrobiną pogardy. (…) Zawsze pogrążony w swoich tajemnicach i bolesnych doświadczeniach (…) Trafił do świata literatury, lecąc ku niemu niczym ćma do światła. [2]

Niestety, w tym czasie państwa Opoczyńskich spotkała tragedia. Dwoje ich dzieci, Biniumena i Miriaml, zachorowało na polio i zmarło. Pisarz przeżył załamanie psychiczne. W 1935 r. przeniósł się wraz z żoną do Warszawy, gdzie zaproponowano mu pracę w gazecie „Dos Naje Wort”, organie Poalej Syjon-Lewicy, której Opoczyński był od 1927 r. żarliwym członkiem. W tym samym roku urodził się trzeci syn Pereca i Mindli – Danczik (Daniel). Mieszkali w bardzo złych warunkach przy Wołyńskiej 21, ulicy żydowskiej nędzy.

po prawej: Opowieści chasydzkie / Archiwum Ringelbluma
Współpraca z Oneg Szabat

Emanuel Ringelblum nie zapraszał do współpracy dziennikarzy obawiając się, że nie podołają wymogom konspiracji, a także naukowego obiektywizmu oddawanych materiałów. Pisał: Umyślnie nie przyciągnęliśmy do tej pracy zawodowych dziennikarzy, ponieważ nie chcieliśmy, aby nasza działalność wykonywana była schematycznie. Pragnęliśmy, aby przebieg wydarzeń w każdym miasteczku, przeżycia każdego Żyda – a przecież każdy Żyd w czasie tej wojny jest odrębnym, indywidualnym światem – zostały oddane jak najprościej, jak najwierniej. Każde zbędne słowo, każde literackie koloryzowanie lub upiększanie kłuło w oczy, wywołując niesmak. Życie Żydów podczas tej wojny tak obfituje w tragedię, że zbędne jest wzbogacanie jej o zbyteczne słowa. Po drugie dochodziła tu kwestia zachowania tajemnicy, a jak wiadomo, jedną z głównych wad dziennikarzy jest to, że nie potrafią zachować tajemnicy. [3]

Zrobił jednak wyjątek m.in. dla Opoczyńskiego. Jak uważa Monika Polit, mogło to wynikać z faktu, że Opoczyński wywodził się z „ludu” i tylko dzięki własnemu wysiłkowi i samozaparciu stał się jednym z tak cenionych przez Ringelbluma żydowskich inteligentów-samouków zwracających się z serdecznym zatroskaniem ku światu, który ich wydał. [4] Był także aktywnym działaczem partyjnym w Łodzi i w Warszawie.

Po pewnym czasie i być może dzięki protekcji Oneg Szabat – podjął w getcie pracę listonosza. Wyznaczono mu najbiedniejsze ulice oraz ośrodki wygnańców, gdzie znalezienie adresata nie było łatwe, bądź nie miał pieniędzy, aby zapłacić za doręczenie. W takich sytuacjach Opoczyński musiał prosić sąsiadów, aby wykupili list.

Codzienna wędrówka po ulicach getta i obserwacja koszmaru egzystencji jego mieszkańców stały się podstawą serii drobiazgowych reportaży, za które otrzymywał niewielkie wynagrodzenie. Opisywał w nich ulice, podwórka (mikrosztetle), gdzie jedyne oznaki życia to szloch, płacz i lament [5], życie mieszkańców wybranych kamienic, działalność komitetów domowych, przeprowadzane na zlecenie władz niemieckich akcje dezynfekcyjne, tzw. „parówki”, które były formą prześladowania ludności żydowskiej, działalność szmuglerów. Oddawał warunki pracy w gettowych warsztatach i fabrykach, opisywał los głodujących dzieci, na los których – po stracie własnych – był szczególnie wrażliwy. Jego reportaż „Dzieci na bruku”, napisany w tonie oskarżycielskim, obwinia społeczność żydowską za obojętność wobec straszliwych cierpień, które muszą znosić najmłodsi.

Reportaż Tragedia komitetu domowego / Archiwum Ringelbluma

Były to reportaże fabularyzowane, inspirowane stylem Szolema Alejchema, I. L. Pereca. Opoczyński był obdarzony doskonałym zmysłem obserwacji i wyczuciem języka. Zapamiętywał i odnotowywał rozmowy żydowskich matek z dziećmi, gwarę żydowskich szmuglerów, prośby młodych żebraków na ulicy, sprzeczki gospodyń i in. [6] Jego reportaże są bezcennym źródłem lingwistycznym – Opoczyński używa w opisach dialektalnego, idiomatycznego jidysz, żargonu szmuglerskiego, słownictwa półświatka [7], dzięki czemu udało mus się oddać zachowanie i sposób porozumiewania się żydowskiej społeczności.

Praca listonosza dawała mu zarobek, ale była dużym wyzwaniem dla osłabionego głodem i chorobą organizmu. Poświęcił jej jeden z reportaży zatytułowany Żydowski listonosz, za który został nagrodzony w rozpisanym przez Oneg Szabat pod koniec 1941 r. konkursie literackim. Pisał: Listonosz jest zmęczony. (…) Listonosz żyje w wielkiej biedzie. Wstaje o piątej i pracuje do dziewiątej, dziesiątej w nocy. Do tego nie dostaje tygodniowej pensji, ale ma płacone od sztuki. (…) Warunki pracy są tak nieznośne, że wpływają niszcząco na jego zdrowie. Najgorsze są nieustające pretensje – tu dlatego, że zbyt mocno puka do drzwi, tu z powodu zbyt późnego dostarczenia listu, tam z powodu kradzieży z paczki i wreszcie, co najważniejsze: z powodu pobieranej opłaty – zatruły listonoszowi życie, wykończyły go fizycznie i psychicznie. Ale i tak to wszystko jest niczym wobec strasznych obrazów opuszczenia i biedy, które listonosz musiał oglądać, wędrując od domu do domu w dolinie rozpaczy na Krochmalnej, Ostrowskiej, Smoczej, Niskiej. [8]

Jako listonosz w getcie nie był w stanie zarobić na utrzymanie rodziny. Stopy miał opuchnięte z głodu. Mimo to znajdował siły, by nadal czynnie działać w partii, udzielać się w swoim komitecie domowym przy Wołyńskiej 21 i pisać dla Oneg Szabat. [9] Rachela Auerbach, nazwała go w swoim powojennym wspomnieniu najpilniejszym ze wszystkich.

Kiedy zachorował na tyfus, Menachem Kon zdobył dla niego drogie lekarstwa, a także postarał się o dodatkowe przydziały jedzenia. W podzięce Perec zadedykował mu opowiadanie Sąd rabinacki.

W Archiwum zdeponował pisane przed wojną opowiadania obozowe (powstałe na podstawie przeżyć w obozie jenieckim na Węgrzech), opowieści chasydzkie, które autor uważał za swoje najważniejsze osiągnięcie pisarskie (w połowie lat 20. miał gotowych 270 opowiadań chasydzkich). Są bezcennym źródłem wiedzy dla badaczy żydowskiej kultury ludowej. W Archiwum znalazły się także fragmenty jego Kroniki getta, dziennika prowadzonego w maju i czerwcu 1942 r. oraz w okresie od września 1942 do stycznia 1943 r.

Trudna sytuacja finansowa nie pozwoliła nigdy Opoczyńskiemu oddać się literaturze. Zawsze czułem w sobie owo pragnienie, ale nigdy nie miałem materialnych możliwości, by się temu poświęcić, skarżył się Zalmenowi Rejzenowi. [10] Dziś wiemy, że jego wojenna twórczość, oddająca obraz okrutnej gettowej codzienności, była być może jego najważniejszym zadaniem pisarskim i społecznym.

Kronika getta / Archiwum Ringelbluma

Dzięki pracy w szopie OBW przeżył wielką akcję likwidacyjną w 1942 r. Ostatni wpis w dzienniku nosi datę 5 stycznia 1943 roku. Zginął, prawdopodobnie schwytany w obławie, w styczniu 1943 r. Losy jego żony i synka są nieznane.

Przypisy:
[1] Monika Polit, Wstęp [w:] Archiwum Ringelbluma, Pisma Pereca Opoczyńskiego, tom 31, opr. Monika Polit, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017.
[2] Ibidem, s. XX.
[3] Archiwum Ringelbluma, Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, tom 29, opr. Joanna Nalewajko-Kulikov, Wyd. ŻIH, Warszawa 2018, s. 500.
[4] Monika Polit, Wstęp [w:] Archiwum Ringelbluma, Pisma Pereca Opoczyńskiego, tom 31, op. cit., s. XXV.
[5] Archiwum Ringelbluma, Pisma Pereca Opoczyńskiego, tom 31, op. cit., s. 447.
[6] Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię?, tłum. Grażyna Waluga, Olga Zienkiewicz, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017, s. 330.
[7] Monika Polit, Wstęp [w:] Archiwum Ringelbluma, Pisma Pereca Opoczyńskiego, tom 31, op. cit., XXXIII.
[8] Archiwum Ringelbluma, Pisma Pereca Opoczyńskiego, tom 31, op. cit., s. 426.
[9] Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię?, op. cit., s. 326.
[10] Monika Polit, Wstęp [w:] Archiwum Ringelbluma, Pisma Pereca Opoczyńskiego, tom 31, op. cit., s. XXIV.
Bibliografia:
Archiwum Ringelbluma, Pisma Pereca Opoczyńskiego, tom 31, opr. Monika Polit, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017.
Archiwum Ringelbluma, Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, tom 29, opr. Joanna Nalewajko-Kulikov, Wyd. ŻIH, Warszawa 2018.
Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię?, tłum. Grażyna Waluga, Olga Zienkiewicz, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017.