Maj 1942. Niemcy kręcą film w getcie warszawskim

1 maja 1942 r. do getta warszawskiego przyjechała niemiecka ekipa filmowa, przygotowująca antyżydowski film propagandowy. Został on zatytułowany Das Ghetto. Przeczytaj, jak widzieli te wydarzenia członkowie grupy Oneg Szabat.

W maju 1942 roku, na dwa miesiące przed rozpoczęciem wielkiej akcji likwidacyjnej, do warszawskiego getta przybyła niemiecka ekipa filmowa. Jej celem było nakręcenie antyżydowskiego materiału propagandowego pokazującego rzekomo dostatnie życie mieszkańców dzielnicy zamkniętej, a przede wszystkim to, że bogaci Żydzi nie udzielają pomocy biednym.

Modlący się Żydzi – inscenizacja na potrzeby niemieckiego filmu propagandowego nakręconego a getcie w maju 1942 roku.
Bundesarchiv, Bild 101I-134-0791-20A / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA 3.0, Wikipedia

Po półtora roku od zamknięcia granic getta w dzielnicy zamkniętej panowały nieludzkie warunki. Na jeden kilometr kwadratowy jego powierzchni przypadało około 146 tys. ludzi (obecnie gęstość zaludnienia w Śródmieściu Warszawy to ok. 7 tys. osób/km2, na Manhattanie w Nowym Jorku ok. 27 tys. osób/km2; zbliżoną do getta warszawskiego gęstość zaludnienia osiągają obecnie tylko niektóre dzielnice Dhaki, Mumbaju czy Kairu). Średni przydział żywności dla dorosłego mieszkańca getta w latach 1940-1942 wynosił ok. 300 kalorii dziennie. Od jesieni do 1940 do lipca 1942 r., najczęściej z zimna, głodu i chorób, w getcie zmarło ok. 92 tys. osób. Najwyższą populację, ok. 450 tys. ludzi, getto osiągnęło w 1941 r. W styczniu 1942 r. przebywało w nim ok. 35 tys. dzieci w wieku do 7 lat i mniej więcej 50 tys. w wieku 7-14 lat. Dzieci szczególnie źle znosiły głód.

Abraham Lewin

Niemcy zmuszali Żydów do odgrywania scen pokazujących, że niektórym w getcie żyje się dostatnio, a inni umierają z głodu. „Prawdziwe” scenki z getta wyglądały w ten sposób, że do restauracji Szulca przy rogu Nowolipek i Karmelickiej wpędzili lepiej ubranych Żydów. Kazali im zająć stoliki i konsumować różne dania. Również do restauracji wpędzeni zostali biedni, źle ubrani Żydzi, którzy prosili tych siedzących przy stolikach o pomoc. Na polecenie reżyserów niemieckich bogatsi Żydzi bili i wypychali biednych[1] – wspominał Lucjan Gurman, którego relacja przechowywana jest w Archiwum ŻIH.

Wczoraj w Warszawie wydarzyło się coś, czego nie sposób właściwie wyrazić naszym ubogim, ludzkim językiem. Nie znam takiego słowa, które mogłoby to należycie określić, ocenić i zakwalifikować. Podam więc tylko sam fakt, tak jak mi go opowiedzieli różni ludzie oraz ktoś, kto dowiedział się o nim od bezpośredniego uczestnika od razu po zakończeniu tej diabelskiej zabawy.

Niemcy złapali wczoraj – przy pomocy żydowskiej policji – na ulicy, a zwłaszcza wśród mieszkańców domu przy Dzielnej 38, dziewczęta żydowskie, młode i starsze kobiety oraz mężczyzn z brodami i bez bród. Przed dom przy Dzielnej 38 zajechały dwa duże samochody z Niemcami: lotnikami, esesmanami i żołnierzami innych formacji. Przyjechało również małe auto z oficerami. Przede wszystkim sfotografowali młode dziewczęta. Należy zaznaczyć, że złapano młode dziewczyny i kobiety szczególnie przyzwoicie i bogato ubrane. Następnie zapędzili wszystkich – żydowskie kobiety i mężczyzn – do zakładu kąpielowego, znajdującego się w podwórzu wspomnianego domu. W zakładzie kąpielowym znów fotografowali kobiety. Po tym zmusili wszystkich obecnych Żydów – kobiety i mężczyzn – do rozebrania się do naga, na podobieństwo Adama i Ewy. Oficerowie niemieccy zestawili pary spośród żydowskich przedstawicieli obu płci. Przydzielali przy tym młodej dziewczynie starego Żyda i odwrotnie – młodzieńcowi – starą kobietę. Zmuszali ich następnie do odbycia stosunku płciowego.

Niniejsza scena, tzn. akt seksualny (należy przyjąć, że był jedynie pozorowany), została sfilmowana specjalnymi aparatami, które w tym celu przywieziono i zmontowano. Aparaty te miały być obsługiwane przez Polaków. Liczbę obecnych Niemców ocenia się na 200. To niesłychane i makabryczne barbarzyństwo wydarzyło się w getcie warszawskim we wtorek między godziną 3 i 6 po południu. [2]

– zapisał w swoim dzienniku Abraham Lewin w środę 13 maja 1942 r.

Getto warszawskie, Żydzi grają w karty w klubie. Niemieckie zdjęcie propagandowe.
Bundesarchiv, Bild 101I-134-0794-11A / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA 3.0, Wikipedia

Prezes Rady Żydowskiej Adam Czerniaków. Fotografia pochodzi z albumu dokumentującego pracę Służby Porządkowej w getcie warszawskim w latach 1940-1941. Zbiory ŻIH

O dalszych zdjęciach filmowych w getcie opowiedziano mi, co następuje: na rogu Żelaznej i Chłodnej mieści się żydowska restauracja. Wczoraj o 9 rano Niemcy wyprowadzili stamtąd wszystkie kelnerki, młode dziewczyny, ustawili na ulicy i kazali im robić wesołe i wyzywające miny. Jednocześnie zebrali oni gromadę żebrzących dzieci i kazali im przemaszerować przed wyelegantowanymi kelnerkami z wyciągniętymi rączkami, które jednak niczego nie otrzymały. Zostało to sfilmowane, aby pokazać, że Żydzi żyją w luksusie i nie dzielą się z głodującymi.

Następnie zawieźli kelnerki do mieszkania prezesa Czerniakowa przy Chłodnej 20, posadzili je przy stole i kazali podać karafki z wodą, która miała imitować wódkę, oraz inne rodzaje dań. Kelnerki znów musiały być wesołe i hałaśliwe. Również i ta scena została sfilmowana. Potem Niemcy nakręcili jeszcze zdjęcia w prywatnych mieszkaniach żydowskich, w domu przy Chłodnej 6 i gdzie indziej. Filmowali tylko mieszkania ładnie umeblowane. Miało to pokazać „światu”, że Żydzi żyją sobie w getcie zgoła dobrze. I to ma być tego dowodem. [3]

– zapisał Lewin trzy dni później, 16 maja.

Cztery dni później Szmuel Szajnkinder zapisał:

20 maja. Jutro święto szałasów. Słońce świeci już jak latem, ale jest jeszcze zimno. Ludzie chodzą ubrani na wpół po zimowemu. Zegar pokazuje godzinę 4. Najgorsza godzina dnia, kiedy kończę pracę w biurze i wracam do domu, gdzie czeka na mnie dwoje głodnych domowników. Ani oni nie przygotowali dla mnie obiadu, ani ja nie zostawiłem im rano pieniędzy na ten obiad.

Na Lesznie, niedaleko mojego domu, zbiorowisko przechodniów. Po jednej stronie ulicy stoi wielka ciężarówka z elektrowni. Z samochodu ciągną się dwa długie węże, jak z wozu strażackiego, na drugą stronę ulicy do „Adasia”, knajpy popularnej wśród żydowskich denuncjatorów, gestapowców, innych typów spod ciemnej gwiazdy i po prostu bohaterów wojennych. Co tu się dzieje? Pożar? Nie! To… filmują. Od kilku dni okupant kręci i montuje film propagandowy o życiu Żydów w getcie.

Co tu się szykuje, trudno stwierdzić, w każdym razie reżyser i autor wpadli na dziki pomysł i cała historia jest rozmaicie komentowana. Z jednej strony, ludzie nie rozumieją, jak oni w takim poważnym momencie, kiedy w Kerczu i Charkowie leje się rzeka krwi [miejsca ciężkich walk na froncie wschodnim w maju 1942 r.], mogą mieć głowę do tego, żeby kręcić akurat żydowskie filmowe horrory. Z drugiej strony, ludzie wysuwają przypuszczenie, że ten film nic dobrego nam nie przyniesie. Czemu się dziwić? W oknach wystawowych […] ciasta, wyborne pieczywa i inna pyszna żywność. Lokale i ogródki afiszują się […], a nasze kobiety rażą w oczy makijażem, eleganckimi strojami i wyzywającymi postawami. Tego naturalnie okupant nie może znieść. To daje mu podstawę do dalszych […] upokorzeń. Na temat tego kręcenia filmów krążą rozmaite wersje. Fantazja pracuje nieco zbyt [mocno], razem tworzy się koszmarny obraz. Ludzie opowiadają o kręceniu filmu w Gminie. Złapano na ulicy Żydów z brodami, posadzono ich w sali posiedzeń przy Grzybowskiej pod przewodnictwem Czerniakowa i zorganizowano posiedzenie Judenratu. Żydzi musieli zachowywać się jak szaleńcy, Czerniaków również, musiał sam z siebie robić pośmiewisko, a kamery wszystko kręciły…

Na ulicach złapali Żydów z brodami i eleganckie młode kobiety. Zaprowadzili ich do publicznej łaźni przy Dzielnej, kazali rozebrać się do naga, ustawili w parach w różnych drastycznych pozycjach i kazali tańczyć. Jeden Żyd, który nie chciał tańczyć, zmarł śmiercią męczennika [al kidusz ha-Szem]. Tak opowiadają.

Przyjechali na Gęsią filmować dom modlitwy w trakcie trwania modłów. Jeden z modlących się, starszy człowiek, podszedł do szefa „artystów” i zapytał go, jak się nazywa… Ten odpowiedział mu: „Po co ci to wiedzieć?”. „Chciałbym odprawić modły za pańskie zdrowie” – padła przygotowana wcześniej odpowiedź. Szef zmieszał się i wszyscy sobie poszli… Tak opowiadają.

W popularnej knajpie Szulca na rogu Nowolipek i Karmelickiej, gdzie przed wojną było gniazdo „miłego towarzystwa”, również przyszli filmować. Zawołali ludzi z ulicy, posadzili przy stolikach, kazali zamawiać to, co najlepsze i filmowali… Potem ustawili przed wejściem szeregi z obdartych włóczęgów, a gruby, elegancko ubrany Żyd z cygarem wetkniętym w usta musiał przejść przez ten szpaler i… pluć na nich. Fotografowali… obrzezanie, inscenizowano piątkowy wieczór. Jeszcze wiele różnych wersji i wariantów podawano z ust do ust. Teraz filmują w „Adasiu”. Wcześniej byli w „Sztuce”, „lepszym” lokalu przy Lesznie 2, i na nowiuteńkiej, luksusowo urządzonej plaży na ruinach Leszna 26. Wszędzie filmowali. Wszędzie łażą z żydowskimi zdrajcami i denuncjatorami wyświadczającymi im przysługi…

Po co oni to robią? Dla kogo? Nikt tego nie wie. Czuje się jednak, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Ludzie pytają tylko, dlaczego nie filmują „wylotu” na rogu Karmelickiej i Leszna, gdzie wczoraj żandarm roztrzaskał karabinem głowę 10-letniego żydowskiego chłopca, który przebiegał z 3 czy 5 kilogramami kartofli. Dlaczego nie filmują Pawiaka, skąd niosą się bez przerwy odgłosy strzałów, albo ulicy Więziennej, gdzie łapią na Pawiak przechodzących Żydów i zadają im barbarzyńskie, potworne (naprawdę) cierpienia? Dlaczego nie filmują samochodu, który często jeździ Karmelicką i zabija niewinnych przechodniów? Dlaczego nie filmują muru przed Żelazną Bramą, gdzie potwór każdego dnia strzela do Żydów już na śniadanie i szczyci się, że jest najlepszym strzelcem ze wszystkich niemieckich pilotów? Zastrzelił już 171 Żydów. Dlaczego nie filmują policjantów, którzy chodzą ulicą i biją, kopią żydowskich przechodniów?

Dlaczego? W tym jednym słowie ucieleśnia się krzyk rozpaczy dziesiątków tysięcy [Żydów], zakrzepłej krwi, ponadludzkiego cierpienia i bólu, głodu i nędzy. Dlaczego i po co? […] Również film, który teraz jest kręcony i montowany, nie da żadnej odpowiedzi na te pytania. [4]

Więzienie na Pawiaku, ok. 1906 r. Wikipedia

Jechiel Górny, wpis w dzienniku z 11 czerwca 1942 r.
Archiwum Ringelbluma, Centralna Biblioteka Judaistyczna

11 czerwca Jechiel Górny zapisał:

Dzisiaj, około 2.30 po południu, do piekarni panów Goldfarba i Frasza przy Pawiej 16 przyszło kilku żydowskich policjantów, którzy zażądali 5 chlebów na rachunek Komendy Głównej żydowskiej policji. Zgodnie z zarządzeniem niemieckiej władzy – wyjaśnili – chleb ten trzeba dostarczyć na Pawią 18, gdzie kręcony jest film. Na Pawiej 18 były już wtedy zgromadzone dziesiątki Żydów – głównie typy chasydzkie, z brodami i pejsami. Na stołach rozstawiono talerze z rybami, przyniesione z restauracji „Szulc” z Karmelickiej. W rogach pokoju stali Niemcy z aparatami i robili zdjęcia. Jak przekazali żydowscy policjanci, zgodnie z zarządzeniem, film zrobiony w getcie jest w całości finansowany przez Gminę. [5]

22 lipca 1942 r. rozpoczęła się wielka akcja deportacyjna z getta warszawskiego. Do 21 września Niemcy wywieźli blisko 300 tysięcy Żydów do obozu zagłady w Treblince, gdzie ich zamordowali.

Materiały sfilmowane przez Niemców dla celów propagandowych wiosną 1942 r. w getcie warszawskim umieszczone zostały w filmie dokumentalnym A Film Unfinished (Niedokończony film) izraelskiej reżyserki Yael Hersonski. Miał on swoją premierę na festiwalu Sundance w 2010 r., otrzymał wtedy nagrodę World Cinema Documentary Editing Award. Fragmenty niemieckiego filmu są też wykorzystane na wystawie stałej w Żydowskim Instytucie Historycznym[6].

Oryginalny niemiecki film można oglądać na stronie United States Holocaust Museum Memorial. W pierwszych kadrach widzimy budynek Głównej Biblioteki Judaistycznej, dzisiejszą siedzibę ŻIH.

Autor:
Przemysław Batorski
Przypisy:
[1] Lucjan Gurman, [relacja spisana po wojnie], Archiwum ŻIH, sygnatura 301/6146.
[2] Archiwum Ringelbluma, t. 23, Dzienniki z getta warszawskiego, oprac. Katarzyna Person, Zofia Trębacz, Michał Trębacz, tłum. Sara Arm i in., Wydawnictwo ŻIH/Wydawnictwo UW, Warszawa 2015, s. 23. Pisownia fragmentów dziennika została miejscami uproszczona, uzupełniono kilka brakujących słów.
[3] Tamże, s. 30.
[4] Tamże, s. 352-353.
[5] Tamże, s. 284.
[6] Tamże, s. 23, p. 39. Informacje o filmie w leadzie artykułu: tamże, s. 352, p. 548.