Gdzie był świat, gdy Żydzi szli na śmierć?

76. rocznica śmierci Szmuela Wintera

Przedsiębiorca, darczyńca, pasjonat folkloru i języka żydowskiego. Wspierał finansowo działalność grupy Oneg Szabat – przekazując własne pieniądze, ale też czerpiąc z kasy Zakładu Zaopatrywania, gdzie pracował. Według „Księgi kasowej” Oneg Szabat ponad połowa środków, jakimi dysponowała grupa Ringelbluma, pochodziła od Wintera.

Szmuel Winter urodził się w 1891 roku we Włocławku. Jego ojciec, rabin, zapewnił synowi wszechstronne wykształcenie – ukończył m.in. wydział handlu we Frankfurcie. Po powrocie do rodzinnego miasta z powodzeniem prowadził firmę eksportującą zboża i nasiona, należał też do kierownictwa Żydowskiego Związku Kupieckiego. Był bogatym przedsiębiorcą współpracującym z socjalistycznym Bundem, zdaniem Racheli Auerbach raczej z powodu stosunku tej partii do jidysz niż dla jej polityki.

Winter był entuzjastą folkloru i świeckiej kultury żydowskiej. Mimo licznych obowiązków, znajdował czas na własne badania, w sposób szczególny interesował się dialektami jidysz, w tym własną gwarą kujawską. Był także jednym z założycieli i fundatorów, a także członkiem zarządu JIWO. Systematycznie publikował artykuły o żydowskiej kulturze i języku na łamach „JIWO Bleter”, pisywał także do „Wilner Tog”, czasopisma znanego z wysokich standardów i zainteresowania kulturą żydowską. Oprócz tego zgromadził olbrzymią prywatną bibliotekę liczącą tysiące woluminów.

Rachela Auerbach pisała o nim: Winter prawdopodobnie miał swoje sympatie polityczne (…), ale tak jak mąż wierny [jednej tylko kobiecie], całą swoją namiętność i całe swe serce oddał jednej idei – świeckiej kulturze żydowskiej. Na swych barkach dźwigał odpowiedzialność za samo jej istnienie, za każdą jej potrzebę. [1]

Od Samuela Kassowa wiemy, że upór Wintera, by przy załatwianiu interesów mówić w jidysz i w tym języku mieć nagłówki listów, zyskały mu przydomek „Don Kichota”.

Izrael Gutman natomiast tak go wspominał: Winter był szczególną postacią w getcie, wyróżniał się nawet wyglądem. Był bardzo wysoki, z szerokimi, wygiętymi w łuk plecami. Zawsze patrzył w ziemię. W żółtawej twarzy sterczał olbrzymi nos, na którym siedziała para okularów. [2]

Na początku wojny przyjechał z żoną i trojgiem dzieci do Warszawy. Tu zaangażował się w działania żydowskiej organizacji kulturalnej Ikor promującej kulturę jidysz wśród mieszkańców getta, a dzięki współpracy z JIWO poznał Emanuela Ringelbluma i Icchaka Gitermana. Należąc do ścisłego gremium kierującego Archiwum, pracował równolegle w Zakładzie Zaopatrywania Dzielnicy Żydowskiej, gdzie współpracował z Abrahamem Gepnerem, kierownikiem ZZ i jednym z najważniejszych członków Judenratu. Dla Wintera Oneg Szabat odstąpiło od swojej żelaznej zasady niedopuszczającej do współpracy ludzi powiązanych z Judenratem. W ten sposób stał się niezastąpionym łącznikiem między gminą a Samopomocą – pomagał zdobyć przydziały żywności dla garkuchni i, jak można przyjąć, informował Ringelbluma o zamiarach Rady Żydowskiej.

Zdjęcie: Pismo Wintera do przewodniczącego Rady Żydowskiej w Warszawie dot. aresztowania przez Służbę Porządkową Salomona, prezesa nieustalonego komitetu domowego w getcie warszawskim / źródło: Archiwum Ringelbluma

Winter wspierał finansowo działalność grupy Oneg Szabat, czerpiąc z własnych środków i z kasy Zakładu Zaopatrywania. W trakcie akcji likwidacyjnej latem 1942 roku starał się o pracę dla ludzi, których Oneg Szabat chciało uchronić przed wywózką. Niestety, nie udało mu się ocalić swojej żony Toby i najmłodszego syna Heńka. Mimo osobistej tragedii kontynuował działalność konspiracyjną. Pod pretekstem dostaw dla kuchni ludowych, kierownictwo Oneg Szabat spotykało się w biurze Wintera przy Franciszkańskiej 30 i omawiało materiały archiwalne.

Winter zapewniał pieniądze i żywność dla Ringelbluma i jego współpracowników oraz bezcenny telefon do komunikowania się ze stroną aryjską. Mógł też wystarać się o pracę dla ludzi, których Oneg szabat chciał ocalić, takich jak Rachela Auerbach czy Szyja Perle. To właśnie za pośrednictwem telefonu Wintera z połączeniem do Adolfa Bermana Ringelblum, Auerbach i inni zdołali przygotować swoją ucieczkę z getta. Jesienią 1942 roku zorganizował dla Auerbach pracę zapewniającą jej pretekst do realizacji nowego zadania Oneg Szabat – wysłuchiwania i zapisywania opowieści Żydów, którzy zdołali uciec z Treblinki. Praca dla Oneg Szabat miała dla niego priorytetowe znaczenie. W swoim dzienniku pisał: Moim zdaniem, z historycznego punktu widzenia, dla przyszłości, praca Oneg Szabat jest ważniejsza od żydowskiej wojny. [3]

Po tzw. akcji styczniowej, kiedy w getcie padły pierwsze strzały z rąk żydowskich bojowców, Winter nie był pewien, czy lepiej walczyć, czy skoncentrować wysiłki na zachowaniu Oneg Szabat, któremu totalna bitwa groziła zniszczeniem. Ale już po kilku dniach stał się orędownikiem idei zbrojnego oporu i włączył się z Ringelblumem do komitetu zbierającego pieniądze dla Żydowskiej Organizacji Bojowej. Przez jego ręce przechodziły duże sumy i nawet skarżył się w swoim dzienniku, że nie nawykł do pobierania i przekazywania tak wielkich kwot pieniędzy bez pokwitowania. [4]

Zdjęcie: Spis tekstów Szmuela Wintera opublikowanych w l. 1926-1938 w nieznanym czasopiśmie / źródło: Archiwum Ringelbluma

Mieszkał wówczas w niewielkim mieszkaniu ze swoim ocalałym synem Julkiem, córką Marysią i jej narzeczonym oraz Gutmanem, którego przygarnął. W kryjówce pisał dziennik, z którego ocalał tylko mały fragment, odnaleziony po wojnie na terenie spalonego getta. Jego strony ujawniają straszliwy ból ostatnich miesięcy jego życia. Czuł się winny, że nie udało mu się ocalić żony i syna. Pisał, że nie może spać i odczuwa tak wielki ból, iż jest już gotów na swój koniec. [5]

Winter stanowczo odmawiał opuszczenia skazanego na zagładę getta. Auerbach nalegała, by próbował się wydostać, na co odpowiedział jej: Co to znaczy wyjść? Nie każdy ma prawo zabrać się i iść. Co będzie z tymi, którzy nie mają możliwości wydostania się? [6]

Kiedy 19 kwietnia rozpoczęło się powstanie, Winter dołączył do dwójki ocalałych dzieci ukrywających się w bunkrze przy ul. Franciszkańskiej 30. (…) W ciągu pierwszych kilku dni walk w getcie, Winter pisał dziennik. Gdy Izrael Gutman został ranny w oko, Winter przyszedł go odwiedzić i było to ich ostatnie spotkanie. Powiedział Gutmanowi, że jego życie dobiegło kresu, a poza tym po stracie żony i syna jest wrakiem człowieka. Lecz męczy go jedno pytanie i nie daje mu spokoju. Gdzie był świat, gdy Żydzi szli na śmierć? [7]

3 maja 1943 roku Niemcy odkryli bunkier. Jak relacjonował Marek Edelman, który wraz z bojowcami widział tę sytuację ze swojego miejsca obserwacyjnego przy Franciszkańskiej 30, Niemcy wrzucili do środka gaz łzawiący i ludzie zaczęli wypełzać na zewnątrz. Winter – prowadzony przez Niemców – odmaszerował razem z innymi. Wszyscy jeszcze tego samego dnia zostali zamordowani.

Niestety, oryginał dziennika Szmuela Wintera zaginął, nie zachował się również żadna kopia. Pojedyncze strony zostały cudem odnalezione w ruinach getta. Notatki Wintera z 19, 20 i 22 stycznia 1943 r. zostały opublikowane przez Bernarda Marka w 1947 r. w „Dos buch fun gwure”, zaś pozostałe odnalezione zapiski w 1950 r. w „Bleter far Geszichte”.

Polski przekład artykułu Bernarda Marka z „Bleter far Geszichte” w przekładzie Magdaleny Siek, poszerzony o fragmenty dziennika ze stycznia 1943 r. opublikowane w zbiorze „Dos buch fun gwure” (przekład nieznanego autora) oraz fragmenty odczytane z fotografii publikowanych w „Bleter far Geszichte” (tłum. Magdalena Siek) wraz ze słowem wstępu autorstwa Aleksandry Bańkowskiej, znajdzie się w najbliższym numerze Kwartalnika Historii Żydów, który ukaże się w maju 2019 roku.
Przypisy:
[1] Rachela Auerbach, Warszewer cawoes, Tel Aviv 1974, s. 272-284.
[2] Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię? Ukryte Archiwum Emanuela Ringelbluma, przekł. Grażyna Waluga, Olga Zienkiewicz, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017, s. 281.
[3] Israel Gutman, Żydzi warszawscy 1939 – 1943, przeł. Zoja Perelmuter, Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 1993, s. 426
[4] Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię?, op. cit., s. 283.
[5] Ibidem, s. 282.
[6] Rachela Auerbach, Warszewer cawoes, Tel Aviv 1974, s. 272-284.
[7] Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię?, op. cit., s. 285.
Bibliografia:
Emanuel Ringelblum, Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, pełna edycja Archiwum Ringelbluma, t. 29, opr. Joanna Nalewajko-Kulikov, ŻIH, Warszawa 2018.
Rachela Auerbach, Warszewer cawoes, Tel Aviv 1974, s. 272-284.
Samuel D. Kassow, Kto napisze naszą historię? Ukryte Archiwum Emanuela Ringelbluma, przekł. Grażyna Waluga, Olga Zienkiewicz, Wyd. ŻIH, Warszawa 2017.